Leżąc koło mnie jesteś tak oczywisty, tak podręczny i codzienny że aż boję się pokazać że przyzwyczaiłam się do Ciebie by nie zniszczyć tej iskry, tego podniecenia. Widzimy się tak rzadko a jednak rutyną są comiesięczne spotkania i jedyne co pozostaje to uciecha z nich. Nasz związek od pewnego czasu stał się widocznie poważny, przekroczyliśmy granice większych obaw, mimo tego że nie mamy tyle możliwości być codziennie razem by obnażyć dusze otworzyliśmy się na siebie, prawie całkiem wdrążyliśmy się nawzajem ze własne życia, staliśmy się oczywistymi elementami własnego szczęścia. Poważne rozmowy już nie są tak krępujące, tak samo jak nasze słabości.
Jednak widze przerażające różnice. Popadłam ze skrajności w skrajność. Kiedyś miłość zabójcza,

Komentuj (0)


Tych kilka chwil, tych cudownych chwil Twoich ramionach, dla mnie tak nie zapomniane minuty, granica którą przekroczyliśmy wspólnie i już nic nigdy nie będzie mogło Nas cofnąć z drogi która wybraliśmy. Pokonaliśmy tak nagle, tak zwyczajnie nić która Nas trzymała z dala od siebie, uświęciliśmy to wszystko co było w Nas piękne, z uśmiechem wręcz śmiechem, zabawą, a jednak zmysłowością, namiętnością i miłością. Kochaliśmy się tak obłędnie, tak pijano tak po prostu. Zmysły straciły cel i sens, świat zawirował a ja byłam tylko dla Niego, tylko Jego tylko z Nim.

Komentuj (0)


Pięknie zaczynający się dzień trwa nadal. Minęła burza hormonów i depresja tęsknieniowa. Świadomość że zostało raptem dwa tygodnie podniosła na duchu, pomogło w tym słońce które po kilku dniach odpoczynku znów wzięło się do mocnej pracy, śmiech telefoniczny Baby, wybrane pieniążki z bankomatu i zakupki .. Wkońcu zakupiłam co trzeba Mam na dzień matki a przy okazji sobie smakowitości i odebrałam kosmetyki. Zmęczone nóżki domagają się kremu Korzennego a paznokcie kaktusowej odżywki. Kubki smakowe delektują się parowymi ziemniaczkami w obierkach i kalafiorkiem. A do tego JustFit Oczyszczanie więc Pięknie Jest.
M. nazywa mnie Poetką, a ja siebie Poetką dla Niego Stał się cudowną weną i przysparza wiele kłopotu z rozrywającym się serduszkiem od nadmiaru Miłości. A chwila która zmusza mnie do oderwania się od aureoli radości by powrócić do Makroekonomii boli, ale nie załamuje. Na razie idzie bardzo dobrze, by nie zapeszyć dalej ma być Dobrze!:)

colour me your colour Baby.. Cover me with kisses Baby ! ;***

Komentuj (0)


Miałam poświęcić dzień na psychologię. Zdążyłam dokończyć notatki i zabrakło mi sił, brak Ciebie przybił, samotność przywołuje obrazy które zaskakują, nie ma w nich Ciebie, jest wyimaginowany obraz tego czego chce - bliskości, czułości, romantyzmu, słodkości, zrozumienia dla słów, dotyku i piosenek, czegoś co miałam i co mnie tak zraniło... Czy tego naprawdę chce? Czy umiałabym bym byś szczęśliwa i wbić się w wir szaleństwa gdybym poczuła Cie blisko? Czy nie stworzyłam sobie tylko odskoczni do świata który niby był i którego mi tak brak by jakoś zabic pustkę którą stworzyłeś odchodząc? Czy byłeś tak idealny, tak cudowny, tak wymarzony, tak słodki, tak delikatny, tak romantyczny, czy Twoje oczy tak błyszczały, czy Twój głos tak tulił, czy byłeś aż tak wrażliwy, czy aż tak mnie rozumiałeś, czy zawsze byłeś tak blisko, czy to wszystko było prawdziwe czy tylko ja tak chce Cie pamiętać, tak pamiętać miłość która znikła niepostrzeżenie a ja nie wiem czy chciałam by znikła? Czy stworzyłam tylko obraz miłości idealnej by nie okazało się że kochałam myśląc że mam wszystko a nie miałam nic... Ale słysząc Twój głos wiem że warto trwać przy Tobie, teraz Ty jesteś moim życiem, tylko czas i odległość czasem zabija wiarę... Wiem jak Ci ciężko jak się starasz i boisz że nie dasz rady.. Ale 20 dni męczenia zaowocuje Nami.. wtedy bedziemy tylko my, tylko dla siebie...

My Love...



Komentuj (0)


Dni zleciały bez Ciebie niepostrzeżenie, szybko ale z bólem... Zwykła tęsknota zaczęła się przeradzać w uczucie lęku i pojawił się czar zwątpienia.. Jak długo, ile, czy warto mieć siły. C w tym jest miłością oddaniem a co fascynacją i złudzeniem. Na ile kocham i jestem oddana by wytrwać ten czas i nie żałować Ile potrafię dać i co chcę wziąć a ile Ty umiesz dać. Czy dajesz mi to czego tak naprawdę oczekuje od życia, czy nie zacznę kiedyś żałować czy nie okażę się że jednak gdzieś minął mój czas, gdzieś zgubiłam to czego pragnie moje serce z całych sił... Boli mnie sama świadomość że myślę o tym, a nie wiem ile jest zmęczeniem z tego wszystkie a ile prawdziwym bólem i powątpieniem, w głowie kłębi się d dziwnym słów, miesza mi się miłość z samotnością, już nie wiem czego mam więcej... Łatam dni nauką i ludźmi.
Wczoraj znów piliśmy, miało być mało szybko i dyskotekowo. Było dużo, wolno i domowo. Jabłkowo malinowy chmiel i brak tego co najważniejsze, brak osoby której bym wypatrywała w tłumie, brak ciepła ciała i szaleństwa, brak Miłości. P. K. i M. - dzielni współlokatorzy wysłuchali z jednej strony nierozumiejąc, podziwiając lub olewając tego "że kocham, że tęsknie, że mam dość". Mo. latała za gośćmi, jej spontaniczność, brak zahamowań, zabawa życiem boli, denerwuje a czasami daje w kość. Bycie sumienniejszą zbyt często boli, ale ból sumienia zapewne doskwierał by bardziej, nie ta głowa, nie to nastawienie nie ta psychika..
Teraz brak nawet rozmów, sms... brak na mnie czasu jakiegokolwiek. Rozumiem, wkurzam się, cierpię, miotam się... Nie miałam być cierpliwą, dorosłą, odpowiedzialną, rozsądną dziewczyną... nie zobowiązywałam się do tego, nie chciałam tak, nie umiem tak... a muszę? Gdzie jest mój wybór, gdzie ja decyduje o życiu? Na ile muszę się zmienić by po prostu być z Nim. Na ile potrafię być z Nim. Chce po prostu Jego ciała, oczu, dotyku i słów, chce dzielić po prostu kolorowe, pachnące świeżością i wiosną życie, nie chce wplątywać się w nieznane, obce mi życie... Gdzie jest Mój wiatr we włosach, gdzie są Moje kwiaty, gdzie jest Moje latanie po lesie, gdzie jest Mój delikatny zapach, gdzie są Moje kolory, gdzie jest moje stąpanie niewinne po trawie.. Gdzie wieczna Moja wiosna, gdzie Miłość miała pierwszeństwo, gdzie Słońce które dawało Zawsze siłę, miłość, wiarę i uśmiech... Kiedy i kto mnie zmienił że straciłam to wszystko.. Kiedy straciłam niewinną radość z tego wszystkiego.. Dlaczego zaczęłam biec za uśmiechem a nie jestem już unoszona jego siłą... Gdzie muszę się cofnąć by wrócić na swój szlak..

'...zbubione szczęście nigdy nie wraca choćbyś chciał, tyle w życiu się zmienia, zaufaj przeznaczeniu..'

Wierze że Twój widok doda mi sił, że zabłyśnie radość i uśmiech wróci...

Że wakacje nauczą być razem, nauczą tolerancji, zrozumienia, przekonają Nas że miłość nie tylko daje fruwać szczęściu ale i duszy i głowie, że kłutnie nie zaprzepaszczą tego, że nie okażę się że pomyliliśmy się do siebie, że nie czekaliśmy roku praktycznie w rozłące z nadzieją w sercach.. Że miłość wystarczy, że wskaże drogę...

'...inne serce bije w Nas, jednak los Nam ręce splata, dotyk sprawia cuda...'

Komentuj (0)


29.04-4.05 09r.
Błogie dni w Twoich ramionach. Uśmiech który potrafi rozjaśnić każdy pochmurny dzień, śmiech i zabawa. Kiedyś byłam taka bardzo uzależniona od czyjeś pomocy dłoni i rozwagi. Od kiedy pamiętam zawsze mogłam na kimś polegać kto był blisko mnie i pomagał podejmować decyzje lub decydował w całości za mnie. Samodzielność i dorosłe życie zbyt mnie przygniatało i nie umiałam się w nim ogarnąć. Nie chciałam wyłamywać się ze swojej skorupki dziecka gdzie świat był tak mało problemowy i kolorowy. Brak mężczyzny u boku i studia wyrwały mnie jednak z tej bajki. Mój facet był pół Polski ode mnie a ja musiałam stać się samo wystarczająca. Kiedyś nawet samotne wypady na miasto w jakimkolwiek celu stawały się zbyt przerażające i osamotnione. Teraz wydają się przyjemniejsze niż nieodpowiednimi osobami które podążają innymi ścieżkami niż ja. Czasem wyjście z Moniką sprawia radość ale tylko dla tego że jest wesoło Nam obu ale wtedy zazwyczaj zakupy nie są do końca udane. Jedynie Moje Szczęście jest mile widziane w tych Moich podróżach. Choć i z Nim jeszcze czasem się krępuje, brak mi całkowitej swobody to i tak zazwyczaj serce przepełnia szczęście i pozwalam się prowadzi jego ścieżkami.
Dlatego kiedy planowaliśmy pierwszy mój całkowicie samodzielny wyjazd do Warszawy czułam lęk. Mój brak orientacji mnie przerażał. Jednak mobilizowała mnie świadomość tak szybkiej możliwości bycia z Tobą. Teraz pokonałam już 3 takie podróże. Oswoiłam się z przeszkodami na pkp, męczącymi 8 godzinami podróży. Gdy Skarb odebrał mnie z przystanku widziałam już tylko Jego mimo że czekała Nas jeszcze minimum godzinna podróż do domu po nocy. Tak bardzo już pragnęłam się przytulić do Niego i odpłynąć, zapomnieć się i czuć to ciepło.. Powiedział że jak przyjdziemy ogarniemy się oboje rozpakujemy bo On wracał z Rzeszowa, zjemy i wykąpiemy i będziemy mogli w końcu położyć się spokojnie i już mieć się tylko dla siebie. Zdążyłam wejść do łazienki i umyć ręce, gdy weszłam do kuchni by zacząć wykładać rzeczy spojrzał na mnie tym swoim uwodzącym wzrokiem, zielone oczy zabłysły a na twarzy pojawił się prowokujący uśmiech.. Serce mi zabiło i poczułam jak łapie mnie za rękę i mocno trzymając jakby się bojąc że mu zaraz zniknę, rozpłynę się, pociągnął do pokoju położył na łóżku i zaczął całować z takim zapałem jakby nie mogł się mną nasycić. Jego siła, szybki oddech, łopoczące serce i pulsująca krew w całym ciele sprawiły że oczy zaszły mi mgłą, nogi straciły kontrolę w głowę wypełniał tylko dotyk Naszych ciał..

Komentuj (0)


Życie zaskakuje nas na każdym kroku. A może to nie życie tylko My sami, My którzy postępujemy inaczej niż jesteśmy przekonani że powinniśmy. Nasza przeszłość, nasze życie, nasze potrzeby, nasze oczekiwania, nasze plany i marzenia są tak różne, nie powinniśmy widzieć w sobie nic co nas przyciąga jedynie to co nas odpycha. Jednak każdy dotyk Jego dłoni, widok Jego ciała, przymglony wzrok, wzrok pożądania, silna dłoń, ciepło… Sprawia że gotowa jestem oddać i oddawać część siebie gdy tylko tego zapragnie. Uwięziło mnie coś czemu nie potrafię się sprzeciwić, uwięziło coś co zarazem dało wolność. Tak trudno czasem Nas się porozumieć gdy jesteśmy tak daleko od siebie a tak często potrzebuje Go obok, by wysłuchał, postarał się zrozumieć, poznał kolejną część mnie, zakamarek który znam doskonale lub sama właśnie odkrywam. Był obok a ja czuła bym Jego ciepło, czuła oddech na ramieniu, czuła bym się pewna, spokojna.. Rozmowa na odległość nie daje tego samego, nie potrafimy się zrozumieć, osoba starająca się w słowach wyrazić wszystkie emocje i uczucia z głębi serca i osoba która nie potrafi określić ich nawet w myślach bo tak się ich boi, marzycielka i racjonalista, dziecko starające odkryć się w dorosłym świecie, nie zgubić się w nim, stać się twardszą i osoba która stara się czuć marzyć w świecie zimnym i brutalnym. Ja i Ty. Ciepło próbujące otrząsnąć się z pragnień by przetrwać i zimno starające się zaiskrzyć by nie zamarznąć. Dążymy do własnych pragnień by się spełnić i próbujemy odkryć się nawzajem. Błądzimy czy się uzupełniamy? Może i błądzę lecz przeszkody zamiast zatracać budują. Jesteś piękną próbą mojego życia. W której chce wygrać, stanąć na piedestale swoich możliwości nieważne po jakich doświadczeniach i z jakim wynikiem. Chce być podporą Twojego serca, barierą która nie pozwoli osunąć się w przepaść Twojej duszy i dłonią która zawsze da ciepło Twojemu ciału. Wtedy Twój uśmiech będzie największym skarbem, zapłatą za miłość. Dziwi mnie Nasz świat, wiem że nie powinno tak być, lecz gdy zamykam oczy wiem że chce widzieć tam Ciebie, Nas. Każde złe słowo, każdy podniesiony ton, każda ironia, każde niezrozumienie wprawia w trwogę, niepokój który natychmiast musze złagodzić, wyjaśnić i ugasić. Głupotą ludzką jest iż strach powoduje ironie i zawiść. Bronimy się, udajemy silnych, wolimy udać obrażonych niż wystraszonych. Pokazać krzykiem że jesteśmy górą, że mamy rację i siłę niż powiedzieć że zgubiliśmy się gdzieś na zakręcie..

Komentuj (0)


Dni kiedy miałam Cie tylko dla siebie. Dni kiedy chciałam być tylko Twoja i dla Ciebie. Mogłam budzić się przy Tobie i czuć ciepło Twojego ciała. Tak cholernie brakowała mi tej bliskości, spojrzenia uwielbienia. Dostałam więcej niż mogłam się spodziewać. Czułam ulgę, spełnienie i spokój. Oboje jednak nie mogliśmy w to wszystko uwierzyć dopóki pociąg nie ruszył. Że spędzimy prawie tydzień razem. I od początku do końca nie mogłam się nacieszyć. Chciałam więcej i więcej. I Jego uśmiech. Bałam się jednak że skoro pierwszy raz jesteśmy tak długo sami tylko dla siebie możemy jednak się nie dogadać. Ale tylko raz szczęście zostało delikatnie zachwiane.
Sylwester na Placu Konstytucji. Koncert i Moje Bejbe. I Jego ciągłe próby by było mi jak najlepiej. Tak dużo mnie uczy, nawet nie pozwala mi się obrażać, bo nawet jak moje kaprysy doprowadzają do zaczepek on nie reaguje, nie chwyci zaczepki i nie zacznie się nawet droczyć ciągnąć temau, poprostu wytłumaczy szybko tak że ja już nie mam nic do gadania i wtedy i ja zdaje sobie sprawę że przecież to nie ma sensu. I za to go Kocham. Mój Rozsądek i Równowaga. I moja dziecinność. Patrząc na Niego po prostu nie mogłam, cieszyłam się każdym Jego kawałkiem, każdą chwilą skakałam i śmiałam się. Boski. I każdy Jego dotyk, spełnianie każdej zachcianki mojego ciała, odkrywanie nawet przede mną Jego sekretów. Chciałam wtopić się w Niego, połączyć wczuć wyczuć poczuć...
I Jego płacz kiedy musieliśmy się rozstać, stopiłam serce z lodu, stopiłam rozsądek, powagę, równowagę... Stał jak zbity pies i Kochał poprostu mnie. A ja nie mogłam wprost uwierzyć. I już wiedziałam że nie mogę go stracić, że warto się męczyć i czekać te dni, płakać z tęsknoty i czasem wątpić by póżniej znów móc unieść się z Nim do Nieba.

A teraz mamy tak mało czasu nawet na rozmowy przez telefon, oboje mamy sesje a On już po prostu nie wie za co ma się brać i mi tak źle bo nawet nie wiem jak mu pomóc i w sumie nie mogę nic zrobić, jedyne co mi zostało to wierzyć w niego dawać słowa otuchy i pokazywać że mimo wszystko jestem i będę, choć nawet to mi czasami nie wychodzi bo bezsilność tak mnie dobija że aż mnie to wszystko denerwuje. Ale musimy dać radę. Bo warto. Bo jest dla kogo.



Komentuj (0)


Studia mijają w zastraszającym tępie. Coraz bliżej sesji a ja nawet nie wiem kiedy to wszystko zleciało. Imprezy okazjonalnie ale wystarczające by się wyszaleń biorąc pod uwagę ich poziom. Brak tylko Jego u boku.
Odnalazłam się w nowym święcie, daleko od domu, na stancji, w wielkim mieście, zmuszona robić wszystko sama. Sama w szkole, sama na mieście. Samodzielność nigdy nie była moją specialnością. Ale jest lepiej niż myślałam. Staram się planować dzień by był w pełni moich możliwości, czasu i chęci PO Mojemu. W miarę zdrowe, regularne jedzenie. Uporządkowany harmonogram dnia, by znalesć czas na wszystko. Gimnastyka. Nauka. Spacer. I telefony do Skarba. Jedyne powtarzane ze skrupulatnością dzień w dzień bez wyjątku.
W planych Nowego roku małe zmiany.
Oprócz co poniedziałkowej Jogi od marca Fitness lub siłownia. Na basem w zimę nie chce przeznaczać pieniędzy, wole zaoszczędzić. Może w późniejszych miesiącach.
Od kiedy zrobi się delikatniej cieplej więcej spacerów - mniej jazdy pociągami i tramwajami.
Racjonalniejsze przeznaczanie pieniędzy. Kupno tego co trzeba nie co się opłaca.
A więc.. m. in.
-bolerko
-spódniczka
-zapinany swetr
-wygodne pantofle
No to by było to o czym teraz pamiętam. I oczywiście ograniczyć słodycze całkiem do minimum i późne jedzenie oraz duże posiłki by zrzucić to co nagromadzone w święta.


Czasem zastanawiam się tylko czy to brak Jego czy sensu w tym wszystkim przyprawia mnie o sentymentalizm...
Mam nadzieję że Jego tylko i wyłącznie.

Ostatnie Nasze spotkanie kilka dni temu, przed świętami. Znów ręce pełne Jego, ciało pełne ciepła i dotyku, zmysły wariujące, nie równy oddech.. I pełne serce. I złość bo tak mało.

Może nasyce się w Warszawie. Te kilka dni. Jedziemy we wtorek w nocy. Powrót jakoś w niedziele.

Jutro zakupy, prezent dla mamy, Natura.
We wtorek Szczecin na moment.

A teraz telefon. Do Anioła.


Komentuj (0)


Życie zmieniło bieg o 180 stopni, postawiło mnie na głowie, w pełnej gotowości, zaciskając zęby, ze strachu, z bólu, przez łzy próbowałam je ogarnąć i wrócić do formy wyjściowej. A ono jak na złość wmurowało mnie w nową sytuację, która z dnia na dzień stawała się codziennością. Dawny świat, tak normalny, tak piękny w codzienności i zywczajności odszedł i nie dał się nawet złapać za zrąb sukni. Miłość zastąpiła Miłość. Nieoczekiwane stało się tak oczywiste. Chciałam wygrać z losem a ono tylko zaśmiało się głośno i pokazało mi na dłoni przyszłość. Poddałam się, wzięłam co mogłam, skorzystałam z okazji. Otworzyłam się na ludzi, dałam szanse uczuciu, wciąż odwracając się za siebie w poszukiwaniu cienia nadziei na ożywienie wspomnień brnęłam do przodu kreując los inny niż wymarzony. Świat którego nie chciałam stał się Mój. Tak się bałam nowego życia, tak byłam przekonana że nie ma dla mnie innej drogi, innej osoby, innego życia, innych planów że o mało nie przegapiłam tego co miałam na wyciągnięcie ręki - szczęście, nowe nie oczekiwane ale jak piękne. Zaryzykowałam. Pokochałam. Obdarzyłam osobę uczuciem choć tak bardzo bałam się że nie będę już w stanie tego nigdy zrobić. Śzanse były tak małe, tak daleko ten związek był od mojego ideału a jednak fascynacja i pociąg, który czułam pozwoliły mi uczepić się tego z całych sił.
Dwa różne światy, dwa różne charaktery, różne plany marzenia. Ogień i woda. Równowaga i totalny jej brak. Moralista i marzycielka. Powaga i śmiech.
Piękne uzupełnienie.
Dał mi coś czego w moim życiu tak brakowało, pokazał mowy horyzont, wyznaczył nowe, wyższe cele.
Uczy żyć i tłumaczy świat. Trzyma mocno za rękę i nie pozwala zaślepić się moją nierozwagą i dziecinnością.
A ja swoim usposobieniem zaświeciłam szczęściem, spontanicznością, zabawą w oczy. Pokazałam jak można cieszyć się z drobnych spraw, pokazałam świat gdzie jest coś więcej niż brnięcie do celów marzeń, wyścig szczurów, coraz wyżej i wyżej.
I choć myśli tak często wracają do przeszłości, do Niego, to nie chce zmian. Brak mi tylko Jego osoby, brak mi przyjaciela. Męczą mnie niedokończone sprawy. Niedomknięty związek. Brak przyczyn skończenia czegoś co wydawało się wiecznością. Wiem że powinnam zamknąć ten rozdział raz na zawsze, ale nie potrafię. I chyba nigdy tego nie zrobię świadomie. Wiem tylko że czas zapewne z dnia na dzięn będzie zamazywał coraz więcej obrazów z Naszego wspólnego życia. Z Naszej krótkiej Historii. Z Historii która stworzyła mnie. Dała początek mojemu życiu i pokazała Jak żyć. Nie ma w moim sercu miejsca na złość, zawiść, żal, jest wspomnienie, piękne wspomnienie, ogromna wdzięczność że mogłam zaznać tego wszystkiego i niedosyt.
Jednak oprócz wspomnień tamto życie zostawiło jednak coś więcej. Strach, niepewność, głupie przyzwyczajenia, ciągłe porównywanie.
Jednak staram się to zwalczyć, pokazać że jednak jest Kimś nowym, Kimś ażnym teraz, a nie kimś kogo próbuje dorównać do Przeszłości.
Przed Nami pierwszy wspólny wypad. Warszawa. Nauczyć się żyć razem, zobaczyć czy umiemy żyć razem.

I te Jego piękne słowa. Zapewnienia. Miłość. Onieśmiela mnie, szokuje...
I wiem że go pragnę całego.. wszystkimi zmysłami.

Komentuj (0)


Kilka kolejnych miesięcy życia. Po raz kolejny odwróciło się do góry nogami. Zaskoczyło nawet mnie. Oczywiste stało się przeszłościa, niepewność wiara i nadzieją. Straciłam Największe Słońce mojego życia. Gdzieś przelałeś się w dłoniach, gdzieś Cie zagubiłam, zamazałeś przyszłość tak pewną, poprostu którego dnia znikłeś, bez słów, tych dobrych jak i tych złych. Widzieliśy się ostatni raz jakoś w okolicach połowy czerwca. Wszystko wyglądało dobrze, tyle razy Cie traciłam jednak zawsze wracałeś, nie potrafiłeś mnie opuścić, nie umiałeś ponoć żyć bezemnie. Byłam tym co Cie podrzymywało przy życiu, byłąm tą na która mogłęś liczyć, tą która w Ciebie uparcie wierzyła, która dawałą siłe.. Która była pierwszą wielką miłościa, która nigdy nie zwątpiła i trwała przy Tobie. Która nieraz denerwowała, irytowała, tą przez która płakałeś, krzyczałeś, milczałeś, załamywałeś się, umierałeś ale i rodziłeś na nowo. Byłam tak ważna, a Ty tyle razy to udowadniałeś i i wykorzystywałeś moją naiwność. Nagle znikłeś. Znikome sms, rozmowy na gadu. Chciałam dać Ci czas, nie rozumiałam co się dzieje ale wiedziałam że tak trzeba, musiałeś być z tym sam. Jednak z czasem dociekałam, próbowałam wgryść się w Ciebie. Ale zaparłam się. Nie chciałam znów być tą pierwszą. Chciałam byś wkońcu to Ty wyciagnął dłoń porozumienia. Nie doczekałam się jej. Wyjechałam nad morze. Tam gdzie miałeś przyjechać, gdzie miałeś mnie odwiedzić, gdzie mieliśmy spędzić choć część wakacji razem, bo przecież miałeś tęsknić. Umierałam bez Ciebie. Traciłam coś co było mną, czym żyłam od kilka lat. Traciłam przyjaciela. Choć tyle razy zapierałeś się że nie odejdziesz, że nie zostawisz, miałeś trudny charakter, nie raz raniłeś, nie raz nie potrafiłam Cie zrozumieć, ale wielkokrotnie udpowadniałeś mi że jesteś mój, jak CI zależy i że po największym upadku podnosimy sie i wracamy do siebie, do Naszego świata, do związku nad którym tak długo pracowaliśmy. Po stracie najgorsza była niewiedza. Brak wyjaśnienia, tak bez kłutni, bez zbędnych słów... Nagle Cie nie było. Nie umiałam się z tym pogodzić. Dni mijały. Żal do Ciebie słabł, coraz bardziej tęskniłam za Ewaldem. Zaczełam godzić się że Patryka nie ma choć ciągle miałam nadzieje że jednak może zmieni się coś po moim powrocie, choć bałam się tego, nie wiedziałam czy zostanę jeszcze bardziej odtrącona czy przyjęta. Do tego dochodziło tysiac pytań z Ewaldem, nie pewność do czego dążymy, do związku którego oboje coraz bardziej pragneliśmy, jednak chamowała Nas przyszłość. Twoje marzenia. Warszawa. Akademia. Bezpieczeństwo Narodowe. Szczytno. Szkoła oficerska. Bo wszystko było tak odległe od Nas. A ja już nie mogłam Cie stracić, już za bardzo się przywiązałam, już stałeś się jakąś częścia mojego życia, mojego dnia, mojego rytuału, obowiazkiem, podstawa, schematem, stałes sie częścia mnie, kawałkiem mojego życia, byłeś, poprostu byłeś, a ja już nie chciałam byś odszedł. Często dzwoniłeś, dawałeś siłe, tęskniłeś. Przyjechałeś. Szłeś na pieszo 15km przez plażę tylko po to by spędzić ze mną noc. Kilka słów. Kilka tak ważnych słów. 'Kocham Cie'. Tak trudno było Ci to powiedzieć, wiem jaki jesteś, nie wyznajesz uczyć, nigdy nawet nie kochałeś, nie chciałeś, nie umiałes, nie dopuszczałeś do tego, ale jednak te słowa brzmiały w Twoich ustach tak pięknie. Cieszyłam Cie, byłam szcześliwa, spokojna i w pewnym sensie spełniona, ale jednocześnie bałam się, czułam sie nie pewnie. Bo wiedziałam że nie moge odpowiedzieć tym samym. Wtedy zupełnie nie byłam świadoma tego czym jest to co czuje do Ciebie. Rozstanie było takie trudne, wiedziałam że nie zobacze Cie przez przynajmniej kolejny miesiac. Ale wytrwałam i nie świadomie umacniałam w sobie uczucie do Ciebie. Powrót miał jednocześnie piękne i złe strony. Bałam się Patryka, tego co będzie, ale nie musiałam bo nie było nic. Do dziś nic nie ma. Poprostu Cie nie ma. Wie widuje Cie, nie wiem co się z Toba dzieje. Przeżyłam tylko szok jak zaraz po powrocie zobaczyłam na gadu opis 'nad morzem z Zoncia' Nie byłam zazdrosna, poczułam się tylko jeszcze bardziej odtracona. Ja, Twoja najlepsza przyjaciólka, najbliższa osoba, będąca z Toba przy Tobie i Toba przez ostatnie lata nie wiedziała nic o tym jak ułożyłeś sobie na nowo życie. Ale mimo to poczułam szcześćie, własnie przez to że jednak sobie Ułożyłeś. Jednak z dnia na dzień było ciężej, pojawialy sie pytania na które nie umiałam znaleść odpowiedzi. Nie raz się jeszcze przez Ciebie załamałam, ale Ewald mnie podnosił. Uświadomiłam sie ze mimo przeszków jakie pojawiały sie przed Nami pojawił się w najbardziej odpowiednim dla mnie czasie, wtedy własnie kiedy go potrzebowałam, kiedy potrzebowałam kogoś bliskiego. I mimo tego że powinnam się odzwyczajać od Ciebie, bo miałam Cie tak mało i coraz mniej to jednak działo się wręćz na odwrót, byłam w stanie dać Ci siebie coraz więcej i coraz wcięcej pragnełam być z Toba, być Twoja. Ciagłe rozmowy. Telefony, sms. Stałeś się moim prawdziwym Skarbem. Uszczęśliwiałeś każdą chwilą jeśli tylko była Nasza. Jednak wyjechałeś. Wybrałeś Warszawe. A ja tak bardzo staram się być dzielna i trwać w Nas choć tyle razy wątpiłam, tyle razy nie miałam sił, wiary. Jestem w Szczecinie. A Ty jestem przy mnie kiedy marze, jestes przy mnie kiedy śnię, jesteś kiedy zamkne oczy, zawsze wysłuchasz jak dzwonie że już nie mam sił, kilkoma słowami potrafisz otrzeć łzy. Dziękuje Ci że jesteś. Mimo tego że tak bardzo boję się tego co będzie jutro, co będzie za miesiąc, co będzie za rok, co będzie z Nami. Jest tyle przeszkód, nie wszystko idzie tak jak powinno ale nie chce sie poddac. I nie poddam tak łatwo.






Gdybym był młodszy...

Gdybym był młodszy, dziewczyno,
Gdybym był młodszy!
Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
Lecz spojrzeń twoich najsłodszy

Nektar, dziewczyno!

Ty byś mnie kochała,
Jasny aniele...
Na tę myśl pierś mi zadrżała,
Bo widzę szczęścia za wiele,
Gdybyś kochała!

Gwiazd bym nie szukał na niebie
Ani miesiąca,

Ale bym patrzał na ciebie,
Boś więcej promieniejąca
Od gwiazd na niebie!

Wzgardziłbym słońca jasnością
I wiosny tchnieniem,
A żyłbym twoją miłością,
Boś ty jest moim natchnieniem
I słońc jasnością.

Ale już jestem ze stary,
Bym mógł, dzieweczko,
Zażądać serca ofiary,
Więc bawię tylko piosneczką,
Bom już za stary!

Uciekam od ciebie z dala,
Motylu złoty!
Bo duma mi nie pozwala

Cierpieć, więc pełen tęsknoty
Uciekam z dala.

Śmieję się i piję wino
Mieszane z łzami,
I patrzę, piękna dziewczyno,
W swą przeszłość pokrytą mgłami,
I pije wino...

Autor wierszy: Adam Asnyk






Komentuj (0)


Nie potrafię się uśmiechać.
Nie potrafię się cieszyć.
Nic nie umie mnie uszczęśliwić.

A tak bardzo staram się żyć.
A czuje że część mnie umiera.

Brakuje mi Ciebie.

I po raz kolejny czuje że tracę Cię już na zawsze.

Wiem że tak powinno się stać, ale wiem że tak nie umiem.
Powinnam pozwolić Ci odejśc, zauczyć się żyć samej, bez miłości do Ciebie, ale wiem że mimo że ona mnie rani jej brak mnie zniszczy.
Jesteś Jedyny.
Moja Miłość.

Drżące ręce.
A tak dawno ich nie było.
Boje się.

Komentuj (0)


Wiele razy próbowałam udowodnić samej sobie że Cie nie kocham. Tyle razy wierzyłam że potrafie żyć bez Ciebie, że bez Ciebie życie ma jednak jakis smak i sens. Szukałam innych dróg, dróg gdzie nie ma Ciebie. Próbowałam budować swój świat od nowa. Świat gdzie nie było Ciebie. Świat kztałtowany tak powoli i z takim trudem by miał mocne fundamenty. By był trwały. Buduje go od pół roku.. dzień po dniu.. Są dni gdy dostawiam mnóstwo cegieł.. są dni gdy wszystko się burzy, okazuje że źle dobrałam elementy.. Czasem wszystko idzie na marne. Staram się z całych sił budowac coś trwałego w moim życiu. Coś co dawałoby mi siłe i ochrone przed złem. Próbuje wyrzec się miłości. Próbóje zapomnić o tym jak Cie kocham. Próbuje mówić sobie że to co mam jest ważne, najważniejsze. Mam przyjaciela. Ale Go kocham. Nie potrafie inaczej. Nigdy nie potrafiłam. Nigdy nie przestane Cie kochać. Zawsze będziesz w moim sercu. Choc zapewne jeszcze wiele razy bede Cie tuszować.. zmazywać z mego serca.. ze mnie. Czasem zastanawiam się czy Cie kocham. Po tym wszystkim co robisz, jak mnie traktujesz, po tych łzach które wylałam przez Ciebie. Tyle osób mówi mi .. 'to tylko przywiazanie'. Miłość już odeszła. Czasem wydaje mi sie ze byłoby lepiej gdyby odeszła. Moje zycie byłoby łatwiejsze. Ale z drugiej trony byłoby puste. Tak często mnie ranisz, tak częto nie widzisz mojego poświęcenia, tak często okazujesz mi złośc i obojętnoć wobec mojej pomocy.. Czasem Cie nie poznaje. Czasem Cie nienawidze. Za to jaki się stałeś. Za to zło które sie stworzyło w Tobie, za tą obojętnośc, oziębłość.. Starams ie to zrozumiec.. wiem że tak musi być byś umiał zyć. Byś mógł jakoś żyć. By było Ci łatwiej. Dlatego akceptuje to.. dlatego wiem że tak musi by.. bo to jest dla Ciebie dobre.. mimo że ja przez to cierpie.. mimo że co noc płacze przez Ciebie by w dzień próbowac budowac swoja sile na nowo. Nie mówie jak cierpie.. byś był szcześliwy. Choć troszke. Jednak czasem brak mi sił.. Czasem tak bardzo mam ochote zacząć krzyczeć.. Wypomniec Ci wszystko.. Wiem że nie moge. Odsunołeś się odemnie, zniszczyłeś w sobie to co miałes najpiękniejze.. Miłość. Przegrałes miłość która była w stanie pokonać góry. To była Twoja decyzja.. Odsunołś miłość na rzecz przyszlości. Nie staram sie zrozumieć, staam sie zaascetpotwac, kocham Cie tak mocno że nauczyłam sie z tym zyc. Ale teraz odsuwasz sie coraz bardziej.. Niszczysz jedyne co mi z Ciebie zostało. Przyjażń. A tego nie zniose.. to tak cholernie boli. Czuje że przestaje być ważna. Odsuwasz mnie tak powoli tak dyskretnie byś sam nauczył sie z tym zyć. Mówisz coraz mniej, spotykamy sie coraz zadziej, coraz mniej sms, inicjatywa wychodzi zawsze odemnie. Gdyby nie ja nawet byś sie na gadu nie odezwał. Nie interesuje Cie to co sie dzieje ze mna, nie istereuje Cie to co ja czuje. patysz na siebie. I skutecznie o mnie zapominasz. Potrafisz mówić tak wielkie słowa jak 'kocham Cie'. Porafiłeś mi sie do tego przyznać, nie pytałam, zrozumialam, zaaceptowałam, uszanowałam, nawet chciałam Cie wesprzeć choć powinnam Cie zostawić całkowicie po tych słowach, zostałam przy Tobie by było Ci lżej.. Potrafiłeś powiedzięc 'kocham' a teraz potrafisz zrobić wszystko bym uwierzyła że te słowa to było kłamstwo. Robisz wszystko bym uwierzyła że mnie nie kochasz, że te słowa sapuste, nic nie znaczace.. tak jak Twoje przepraszam... Dlczego mi to robisz.. dlaczego robisz to sobie. Zbliż sie do mnie. Zaufaj mi. Postaraj sie bym tak jak kiedyś stała sie Twoim sumieniem, bym stała sie Twoja podpora.. I spróbuj nia być dla mnie. Stworzyliśmy cos o czym inni moga marzyc, a niektóry nie wierdza nawet że taka siła może istniec mieddzy ludzmi.. Prosze przestan mówić.. 'kocham/ przepraszam/ dziekuje że ejsteś/ jesteś najważniejsza/" jeżeli to są póste słowa. Spróbuj mi teog nie mówić, spróbuj mi to okazać, udowodnić to że moge na Tobie polegac,to ze Cie nie strace, to że staniesz przy mnie gdy bede upadać i podasz dłoń której od dawna szukam.. BADZ.


Kocham Cie. Na zawsze Twoja.. Nawet jeżeli mnie odtrącisz.

Prosze.. nie pozwól mi więcej plakac...

Komentuj (0)





czuje jak życie rozpływa mi sie w dłoniach


każda chwila

ucieka przez palce


nie mam za czym gonić.

Komentuj (0)


Rozmawialiśmy, powiedzieliśmy sobie wszystko co powinniśmy. Powiedzieliśmy czego chcemy. Dzień wcześniej chciałeś z tym wszystkim skończyć, nie chciałeś tego ciągnąć, widziałam patrząc na Ciebie że coś jest nie tak. Może i dobrze że wtedy nie udało Nam sie znalesc na tyle czasu żeby wyjaśnić to wszystko. Bo juz na drugi dzień usłyszałm że chcąc czy nie chcac nie możesz zerwać ze mną kontaktu, choć może i powinniennes, ale nie umiesz, powiedziałeś że gdy na mnie patrzysz wiesz że nie mozesz tego zrobić.. ja mam to samo. Wiemy już że nie cofniemy tego, może poprostu już sie nawet nie da tego cofnąć. Ty chciałeś ciągnąć to dalej, rozwijać, powiedziałeś że może kiedyś cos by z tego było.. Jednak kiedy powiedziałam Ci jak ja to to patrze zmieniłeś troche zdanie.. Przecież my jesteśmy zupełnie różni, mamy inne wartości, inne zasady, inaczej widzimy swoją przyszłość. Nie moglibyśmy być razem. Pozatym ja nic głebokiego do Ciebie nie czuje.. Niby to juz jest proste, powiedzieliśmy że do niczego nie dążymy, nic nie czujemy głębokiego, a jednak tęsknimy za sobą, jednak jest między Nami taka zależność że nie potrafimy wytrzymać długo bez siebie.. Ciągle mam Cie w głowie. Już sama nie wiem czym to jest spowodowane. Zbyt drdzo sie przywiazałam. Dla własnego dobra nie powinnam, ale jednak nie jest mi z tym źle. Nie bylo mnie dwa dni w szkole.. a Ty ciagle rano piszesz mi sms gdzie sie podziewam bo tęsknisz.. przyjemnie mieć kogoś dla kogo robisz się taka ważna. Brniemy do przodu, nie żałujac niczego, odczuwajac wielka potrzebe siebie.



I mój Skarb. Tylko mój Skarb. Nocne rozmowy, tyle ciepła, wiary, siły którą mi daje. Kocham, tyle te słowa potrafią to wyrazić. Chociaz i one są czasem małe, przy tym co co nas łączy. Przyjaźń.
Prowadz mnie przez życie, uczepiona Twojej dłoni zawsze będe podarzać za Toba.


Jak na deszczu łza

Cały ten świat nie znaczy nic a nic...

Chwila która trwa

Może być najlepszą z Twoich chwil...




W Twoje ramiona mocno wtulone, zawsze będę kochał Cię
I gdy uciekniesz mi gdzieś, za Tobą będę biec.
By znaleźć Cię na końcu gdzieś..


Komentuj (0)




Szablon wykonała: Suwa Pobrano: Scjena3.prv.pl, Foto?
Ksiega gosci

ogladaj
wpisz sie
Szablon:
SZABLONY + DODATKI na twojego bloga (--- S3 ---)

Omnie

{o_mnie}

Kontakt

E-mail: clic!
GG: clic!

Bylo

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


Polecam